Kuchnia Wrocławia - Wrocławskie lokale w dawnej prasie
Archeolodzy w kuchni
Historia
Lokale, których już nie ma
Zespół Szkół Gastronomicznych
Potrawy Regionalne
Piątek, 11 Marzec, 2011

Wrocławskie lokale w dawnej prasie

Pierwsza powojenna wrocławska restauracja powstała w 1945 r. w rejonie ulicy Pomorskiej i J. Stalina (obecnie ul. Jedności Narodowej). Wkrótce po niej powstawały następne, i to tak żywiołowo, że w listopadzie 1945 r. Zarząd Miejski wstrzymał wydawanie zezwoleń na otwieranie lokali, gdyż było ich zbyt wiele. Sytuację tę skomentował „Pionier” następującą fraszką:
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Na nutę tanga
Gdzie dolnośląskie słońce pali,
Odra i Nissa szumią w dali,
Cni osadnicy przyjechali,
Knajpy i bary zakładali…
Nowo powstające lokale reklamowały się w prasie. Cukiernia i Cafe-Dancing Bristol (otwarta przy obecnej ul. Kuźniczej) przyciągała klientów orkiestrą jazzową, wspaniałymi występami artysty Henia Kopeckiego oraz dobrą kuchnią. Ogłoszenie w prasie zachęcało:
Dla smakoszów doskonała kuchnia. Ceny bardzo przystępne. Przyjdź, a będziesz stałym bywalcem.
Orkiestrą jazzową zyskiwała też klientów restauracja-bar-kawiarnia Bałtyk przy ul. Ogrodowej (obecnie Piłsudskiego).
W 1946 r. istniało już 190 lokali, głównie prywatnych. Każdy z nich czymś przyciągał, wyróżniał się, każdy był inny niż pozostałe. Lokale te zachęcały wrocławian m.in. do spędzania sylwestra poza domem:
Wieczór sylwestrowy spędzisz mile przy muzyce i tańcu w salach restauracyjnych hotelu Monopol (pl. Wolności 2). Restauracja Hotelu Krakowskiego (ul. Ogrodowa 88) urządza Wielką Zabawę Sylwestrową, na którą zaprasza miłych gości. Przygrywać będzie znany zespół Jawo. Bufet i kuchnia obficie zaopatrzone.
Do 1950 r. we Wrocławiu przeważały lokale prywatne, natomiast w 1955 r. wśród 84 były już tylko 3 prywatne. Maria Dąbrowska pisała o obiedzie w prywatnej restauracji Pod Rybką przy ul. św. Mikołaja:
Spotkała nas miła niespodzianka. Gdy niedawno w świeżo upaństwowionym Monopolu podano nam zamiast dwóch porcji kaczki dwie porcje kości, za które zapłaciłam 1100 zł, tu wypiłyśmy dwie wódki, zjadłyśmy znakomitego śledzia w oliwie i świetnie przyrządzoną sarnią pieczeń plus dwie duże kawy za 830 zł.
Czasami dziennikarze zwracali uwagę na pewne „niedociągnięcia” ówczesnej gastronomii, np.:
W jadłospisie restauracji Klubowa z dnia 11 maja 1952 r. nad nagłówkiem desery – czytamy: omlet, sałata głowiasta, mizeria z ogórków w śmietanie. Wszystko byłoby w porządku, bowiem tak omlet, sałata, mizeria jak kompot czy budyń są równie smacznymi produktami jadalnymi, ale „Spacerki” mają tutaj pewne ale… Odwołujemy się do grona biegłych z kierownictwem Klubowej na czele o rozstrzygnięcie następującego zagadnienia: czy omlet, sałata i mizeria (cytujemy po raz trzeci) to rzeczywiście desery czy po prostu podana w formie deseru gafa kierownictwa Klubowej.
Zdarzały się też pochwały, np.:
W ubiegłą sobotę (10 grudnia 1955) gospoda PSS przy ul. Łokietka zapełniona była licznymi gośćmi. Po godzinie 14. stoliki były oblężone, a kelnerzy z trudem przeciskali się między ludźmi. Wydawało się, że długo trzeba będzie czekać na podanie posiłku. Ale stało się inaczej! Obsługa podzieliła się na dwie grupy. Jedni podawali, drudzy zbierali talerze i sprzątali stoliki. Kuchnia sprawnie wydawała obiady. Rezultat pomysłowej obsługi był taki, że w krótkim czasie oblężenie ustało i każdy mógł bez czekania otrzymać obiad.
Czasami dziennikarze wyrażali swoje zdziwienie:
Bar mleczny nr 2 otwiera swe podwoje o godzinie 6.15. Dzięki temu ludzie rozpoczynający wcześnie pracę mogą zawsze wcześnie wpaść na śniadanie pokrzepić się bułką z kawą lub mlekiem. Niestety – jest jedno ale. Z niewiadomych powodów wydawanie gorącego mleka rozpoczyna się dopiero o godzinie 6.30. Wszystko to wydaje się „Spacerkom” trochę niezrozumiałe. Bo o tzw. kwadransach akademickich już się coś niecoś słyszało. Ale co to ma wspólnego z
notorycznym spóźnianiem się obsługi baru nr 2 z gotowaniem mleka?
 
Wróć ...
Kuchnia Wrocławia - Wrocławskie lokale w dawnej prasie
.
Dolfil