|
|
Pierwsza powojenna wrocławska restauracja powstała w 1945 r. w rejonie ulicy Pomorskiej i J. Stalina (obecnie ul. Jedności Narodowej). Wkrótce po niej powstawały następne, i to tak żywiołowo, że w listopadzie 1945 r. Zarząd Miejski wstrzymał wydawanie zezwoleń na otwieranie lokali, gdyż było ich zbyt wiele. Sytuację tę skomentował „Pionier” następującą fraszką:
| | |
| |
Zapusty, inaczej ostatki, to końcowe dni karnawału. Liczy się je od Tłustego Czwartku do wtorku przed Popielcem. Niezależnie, jak i gdzie żegnamy karnawał, w Tłusty Czwartek bez skrupułów zajadamy pączki… | | |
| |
Hotel Monopol stoi w samym środku miasta, naprzeciwko gmachu opery, od ponad stu lat. Przed drugą wojną światową był jednym z najdroższych i najbardziej znanych hoteli wrocławskich.
Powstał w miejscu dawnego klasztoru Franciszkanów. Na działce tej wybudowano hotel oraz połączony z nim dom handlowy, notabene w 1945 roku zniszczony. Przy projektowaniu budynku wzięto pod uwagę zalecenia konserwatora, dbającego o wyeksponowanie w widoku ulicy bryły kościoła pod wezwaniem św. Wacława, Stanisława i Doroty. | | |
| |
Nazwę Trzech Króli zaakceptowała tradycja ludowa wielu narodów. Oznacza ona dzień objawienia się Jezusa Chrystusa światu i w liturgii jest określany jako epifania (greckie epifania znaczy ukazanie się, objawienie). Na Wschodzie Objawienie Pana świętuje się od III wieku, na Zachodzie od IV wieku. Święto to kończyło, trwające niegdyś od Wigilii Bożego Narodzenia gody, okres „świętych wieczorów”, a rozpoczynało zapusty – karnawałowe zabawy. | | |
| |
Podstawą diety wrocławian w dobie średniowiecza, jak i w wiekach następnych, aż do czasów upowszechnienia się ziemniaków, był chleb. Źródła archeologiczne i pisane świadczą o popularności chleba we wszystkich warstwach społecznych. Różnica polegała na wykorzystywanych do wypieku gatunkach i rodzajach mąki oraz na dodawanych ingrediencjach. W XIII wieku znano co najmniej dziesięć gatunków pieczywa, w tym wykwintne i świąteczne. Jednocześnie popularne były podpłomyki, przede wszystkim może dlatego, że były łatwe do przyrządzenia. Sprzedawano nie tylko chleby, ale również inne rodzaje pieczywa, różne bułki, rogale, precle, obwarzanki itp. Niektóre były nadziewane serem, jabłkami lub makiem.
| | |
| |
Ziemniaki były w minionych wiekach prawdziwie wrocławskim warzywem, w ich przyrządzaniu wrocławianie nie mieli sobie równych. Warto w tym miejscu wspomnieć o niemałych zasługach miasta w dziele popularyzacji ziemniaków. Dzięki Walterowi Raleighowi przybyły przez Irlandię do Europy w 1584 roku. Ledwie kilka lat po tym wydarzeniu po raz pierwszy we Wrocławiu zasadził je w przydomowym ogrodzie przy ulicy Wierzbowej tutejszy botanik, lekarz i filozof Laurentius Scholz von Roseau. A jak ważnym były artykułem żywnościowym, niech poświadczy choćby rymowanka nieznanego autora z początku XX wieku, która jednocześnie oddaje szczególną do nich sympatię wrocławian. | | |
| |
Kiełbasami zajadano się we Wrocławiu już od średniowiecza, a większość ówczesnych wyrobów była suszona lub wędzona, co ułatwiało dłuższe przechowywanie.
Najbardziej znane wrocławskie kiełbaski – knackwursty – znane były już w pierwszej połowie XVIII wieku, wspominał o nich Johannes Senftleben, ale nie jest wykluczone, że wyrabiano je znacznie wcześniej. Zresztą knackwurst to tyle, co kiełbasa sucha, musiało jej być w mieście wiele gatunków.
Od połowy XIX wieku sławny knackwurst to cienka sucha kiełbaska przypominająca polskiego kabanosa. Specyfika wyrobu tej kiełbasy we Wrocławiu polegała na lekkim podsmażeniu mięsa przed zmieleniem, co czyniono dla nadania charakterystycznego smaku. | | |
| |
Królowa Luiza (1776 - 1810), żona władcy Prus Fryderyka Wilhelma III, przybyła po raz pierwszy na Śląsk w 1798 roku. Jak zapisała w kronice jej wielka ochmistrzyni dworu hrabina Sophie Marie Voß, Ślązacy wywarli na królowej olbrzymie wrażenie swą niebywałą gościnnością, zaś Karkonosze oczarowały ją pięknem tajemnicy gór. Dwa lata później równie gościnnie przyjęli Luizę wrocławianie - setki młodych kobiet stało z kwiatami już przed Bramą Świdnicką, oddając królewskiej parze należne hołdy. | | |
| |
O upodobaniach kulinarnych wrocławian w XVIII wieku dowiadujemy się z utworu Johannesa Sanftlebena – „Breslauischer Küchen-Zettel” (1732) oraz z wydanych w tym samym roku utworów tegoż autora poświeconych karczmie i szynkom.
Te jakże cenne zapiski kuchenne, unikatowy zbiór „wszelkich smacznych wiktuałów w powszechnej sprzedaży we Wrocławiu dostępnych”, uznać można za najstarszy wrocławski przewodnik kulinarny, odwołujący się także do wcześniejszej, siedemnastowiecznej tradycji kulinarnej Wrocławia.
| | |
| |
Wrocławskie piwa, od średniowiecza po próg okresu produkcji przemysłowej, zależnie od zmieniających się gustów smakowych były zarówno jęczmienne, jak i pszeniczne. Szynkowane we Wrocławiu piwo było stosunkowo tanie, należy bowiem pamiętać, że bardzo długo stanowiło podstawowy napój wszystkich mieszkańców miasta, z którego przygotowywano również codzienną strawę.
Powstanie w podziemiach Starego Ratusza najstarszej wrocławskiej piwiarni – Piwnicy Świdnickiej – związane było z faktem otrzymania w 1273 roku przez mieszczan przywileju księcia Henryka IV Prawego, na mocy którego rada miejska uzyskała m.in. prawo szrotu – monopol na wyszynk wina i zagranicznego (tzn. zamiejscowego) piwa w Piwnicy Miejskiej. Próby naruszenia tego monopolu doprowadziły później do ostrych konfliktów – przykład tzw. „wojny piwnej” w latach 1380-1382 świadczy o ważnym dla miasta znaczeniu ekonomicznym tego prawa. | | |
| |
 |
|---|
.
|
|