Doskonałą okazją do poznania smaku tych specjałów było sobotnie spotkanie z dolnośląskimi tradycjami świątecznymi – „Stoły Wigilijne 2011”. Imprezę zorganizował Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego oraz Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego.
Dwadzieścia sześć stołów wprost uginało się pod ciężarem wspaniałych w smaku bożonarodzeniowych dań przygotowanych przez panie z Kół Gospodyń Wiejskich. Na dolnośląskim stole wigilijnym niemal obowiązkowo musi pojawić się kutia. To potrawa kresowa, którą zwyczajowo robi się z ziaren pszenicy, maku, miodu i wszelkiego rodzaju bakalii. Czasem obok kutii pysznią się makiełki lub kluski z makiem.
Koniecznie musi też pojawić się barszcz, czy to z uszkami z grzybami, czy to z fasolą, zależnie od gustu i tradycji. Oczywiście z prawdziwych buraków. Dość często na dolnośląskich stołach pojawia się także zupa grzybowa z łazankami, czasem zupa owocowa, rybna lub... przepyszna zupa migdałowa. To przysmak nie tylko dzieci.
Wigilia bez karpia to nie Wigilia – twierdzą tradycjonaliści. Wielu z nas smak tej ryby kojarzy tylko z Bożym Narodzeniem. Dolnoślązacy cenią wysoko walory rodzimego karpia milickiego. Podają go na różne sposoby – najczęściej smażą go w głębokim tłuszczu, czasem faszerują i pieką w piecu, innym razem podają karpia w galarecie.
Podczas sobotniej imprezy oczywiście nie mogło zabraknąć pierogów z rozmaitym nadzieniem: z kiszoną kapustą, z grzybami suszonymi, z soczewicą, z makiem. Czasem były gotowane, innym razem smażone lub pieczone. Były też przepyszne kulebiaki i wszelkiego rodzaju paszteciki, np. panie z KGW w Krosnowicach przygotowały kulebiak z kapustą i grzybami oraz paszteciki z kaszą gryczaną i białym serem, a panie z KGW Strupice – kulebiak z kaszą gryczaną i ziemniakami.
Ulubionymi wigilijnymi daniami dolnoślązaków są także wszelkiego rodzaju gołąbki, np. z nadzieniem ziemniaczanym lub z kaszą gryczaną i grzybami albo z kiszoną kapustą i grzybami.
Tradycjonaliści polecali też groch z kapustą, kapustę z grzybami i fasolę z grzybami. Oczywiście nieodzownym daniem zawsze był i jest kompot z suszu. Na niektórych stołach poczesne miejsce zajmował bożonarodzeniowy kołacz drożdżowy. Zwyczaj nakazuje, aby kołacz wigilijny, który ma postać plecionki, uczestnicy wieczerzy łamali, a nie kroili nożem. Niejednokrotnie, zgodnie z wileńską tradycją, pojawił się chleb maślany, albo chleb pieczony z ziołami.
Na łasuchów czekały świąteczne wypieki – serniki, pierniki, pierniczki, rozmaite ciasteczka, makowce i keksy. Oczywiście z bakaliami, miodem, słodkim makiem i przyprawami korzennymi w roli głównej.
Podczas prezentacji można było nie tylko degustować specjały świątecznej kuchni dolnośląskiej, ale również kupić stroiki i inne ozdoby przygotowane przez rękodzielników artystycznych. Imprezę uświetniły występy zespołów folklorystycznych śpiewających kolędy i pieśni ludowe. |